było miło. na minus zwyczajowa rola odkurzacza do ton sałatek/ciast/obiadów. następnie beer-fest: nie schodziłem poniżej jednego(!) i czułem się świetnie. grill, plac zabaw w parku, parasole na rynku.
babcie, dziadkowie i ciotka "złożyli ofiary" - jest sałata, będzie mnie stać na majowe balowanie.
z opisywanego w marcu joba wyszły jako takie praktyki.
na początku maja odbyła się w moim rodzinnym mieście pewna impreza plenerowa (jej nazwa związana jest z balonikami). doznałem wielkiego zaszczytu i oprócz rozkładania/składania sprzętu/zwijania miliona kilometrów kabli, bawiłem się w oświetleniowca. było miło, zobaczymy co się będzie działo w wakacje.
majówka wrocławska.
bardzo pozytywnie. myslovitz powalił mnie energią; hey klimatem (i tańcem); kukiz i piersi zabawnymi tekstami. brodka śpiewała bis płynąc na "fali" z tłumu. odbębniłem dżem i kazika - więcej się nie pofatyguję (nie moje klimaty). po 3 takich samych piosenkach comy postanowiliśmy z g. udać się do domu, bo i tak będziemy ich widzieć w krakowie. był śnieg, było zimno, ale co tam.
maraton s-f w multikinie.
pójdę bo lubię i mam za co!
oskarowa noc w heliosie.
w zasadzie jak wyżej, ale filmy będą porządne. łabądek, fighter, jak zostać królem i incepcja(ten akurat już widziałem, ale z chęcią zobaczę na dużym ekranie).
kraków.
juwenalia w krakowie to już tradycja, tak jak koncerty i picie. we czwartek: lao che(!fuck), myslovitz(yeah!) i coma, w piątek prawdopodobnie hey(!fuck yeah!) w sobotę jakieś obalenie z licealnym znajomym.
czekam.
maraton 3d w multikinie.
(jak wcześniejsze maratony) gwóźdź programu to koncert foo fighers w 3d.
maj pięknym miesiącem jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
proszę wybrać 'nazwa / url' by wpisać adres swojej strony