zaatakował mnie koc
zima.
góry.
biało dookoła, śnieg po kolana.
stan przemarznięcia gdy nie pomaga nawet gorący prysznic.
zaatakował mnie koc
poduszka zastawiła pułapkę.
łóżko włączyło grawitację 1000 razy silniejszą niż ziemia.
uległem.
pokręcone to.
prawie jak ze starego horroru.
muzyka pełna grozy, pogmatwana.
krzyk.
pot, ciarki.
goose bumps.
blisko ataku serca, na szczęście pan północy czuwa.
zaatakował mnie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psycho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psycho. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 stycznia 2014
środa, 8 stycznia 2014
/
jak już pisałem wcześniej - wejście w nowy rok raczej dobre.
z 3 nocy - tylko jedna spędzona u siebie
sam sylwester dziwny na maxa.
przyszedłem późno, robiłem za holownik pewnego pałasza, później mołotow. dziwy nad dziwami.
02.01 - noworoczna flaszka na nowym dworze. razy sześć. good times.
w sobotę rano pożegnanie z. a w święta też się działo. (wigilia i bn na bajana).
jeśli będę tak dalej tankował to...
dla tego dzisiejszy wieczór spędzam przy czymś lżejszym :)
z 3 nocy - tylko jedna spędzona u siebie
sam sylwester dziwny na maxa.
przyszedłem późno, robiłem za holownik pewnego pałasza, później mołotow. dziwy nad dziwami.
02.01 - noworoczna flaszka na nowym dworze. razy sześć. good times.
w sobotę rano pożegnanie z. a w święta też się działo. (wigilia i bn na bajana).
jeśli będę tak dalej tankował to...
dla tego dzisiejszy wieczór spędzam przy czymś lżejszym :)
różowi się niczym panna na wydaniu a i w świeżości i delikatności jej nie ustępuje. lekko upaja lecz przy tym subtelnie orzeźwia, jako pannie cnotliwej przystoi. czaruje i wodzi by każdym łykiem z nienasycenia rubaszyć.
----------------------------------------------------
generalnie - dużo chęci.
dużo tzn. 'plan wykonalny'. nie mam ochoty się przemęczać w tym roku, a już na pewno nie przed marcem/kwietniem. takie utrzymywanie stanu spokojnego szczęścia niezależnie od zewnętrznych warunków.
wikipedia, taka mądra. wow.
wtorek, 7 stycznia 2014
070707
ponad 150 plnów przepite w pierwsze 3 dni nowego roku, pepsi, mcdonaldy - smakołyki XD
chce mi się pisać.
i nie chce mi się pisać.
chce mi się mentalnie, lecz fizycznie nie mogę się zmusić. praca przed kompem zaczyna mi powoli obrzydzać wszystko z nim związane.
ale.
nie dam się!
chce mi się pisać.
i nie chce mi się pisać.
chce mi się mentalnie, lecz fizycznie nie mogę się zmusić. praca przed kompem zaczyna mi powoli obrzydzać wszystko z nim związane.
ale.
nie dam się!
this is war!
i will fight to the death!
czekam na wynalazek.
urządzenie służące do przechwytywania myśli i umieszczania ich od razu na bloga/do worda. obojętnie do czego. pisarze i bloggerzy całowali by wynalazcę po stopach (lub w inne części ciała, jeśli zaimplementowane było by wifi i netmobilny).
fortuna murowana.
siedzę, piszę, czekam aż przyjdzie któraś z dzid 'bo za głośno muzyka'.
dodam, że jeszcze się to nie zdarzyło, ale testuję je dopiero od kilku dni.
come at me bitch, show me what you got.
come at me!
ciekawe co by się stało, gdybym w podobnym tonie walczył jutro o podwyżkę :D
come at me muthafucka!
where is mah money fool?!
give it to me, give it now suckaa!
come at me or pay! XD
----
gdzie do ***** jest ta ***** zima? wystarczyłby mi 1 tydzień śniegu i mrozu, i już mogłaby spierdalać. a ten tydzień, to dla zegara biologicznego. czas wyjść już z zeszłorocznej jesieni.
wtorek, 31 grudnia 2013
+
notka z polskiego busa. sam się dziwię.
raz że zdążyłem na niego.
dwa że net tu jednak działa.
sylwunio zapewne u g. spoko, bo jakoś ciężko jest nam ostatnio się spotkać.
---------------------------------------------------
w domu byłem chwilę. ciężko było się wyspać z powodu panujących tam upałów, jednakże jednej nocy udało się tak nawet, nawet. przyszedł także sen, choć właściwie to powrócił po dłuższej przerwie.
ten z domem na wzgórzu, basenem, oddalonym i mega wypasionym miejscem na ognisko, siłownią itp, itd.
zmianie uległy pewne szczegóły, między innymi osoby z którymi tam byłem. o poranku dotarło do mnie, iż większość czasu spędziłem na zabawie z psem husky który wabił się munky/muniek/małpa.
widać podświadomie pogodziłem się z byciem solo.
heheszki.
-------------------------------
raz że zdążyłem na niego.
dwa że net tu jednak działa.
sylwunio zapewne u g. spoko, bo jakoś ciężko jest nam ostatnio się spotkać.
---------------------------------------------------
w domu byłem chwilę. ciężko było się wyspać z powodu panujących tam upałów, jednakże jednej nocy udało się tak nawet, nawet. przyszedł także sen, choć właściwie to powrócił po dłuższej przerwie.
ten z domem na wzgórzu, basenem, oddalonym i mega wypasionym miejscem na ognisko, siłownią itp, itd.
zmianie uległy pewne szczegóły, między innymi osoby z którymi tam byłem. o poranku dotarło do mnie, iż większość czasu spędziłem na zabawie z psem husky który wabił się munky/muniek/małpa.
widać podświadomie pogodziłem się z byciem solo.
heheszki.
-------------------------------
wtorek, 10 grudnia 2013
bad habit
błachostki, chujostki.
myślałem że mam mniej niż kiedyś, lecz nadal sporo.
okazało się że nie mam prawie nic.
i dalej nie wiem jak o tym myśleć. próbuję rozumieć, podejść obiektywnie. tylko jak to zrobić, skoro jestem stroną w 'sporze' a nie obserwatorem?
może w końcu czas zareagować tak, jak naprawdę czuję.
nowe oblicze motywacji: nienawiść. w zasadzie nienawiść to bardzo mała część emocji, jednak dawno jej nie odczuwałem, więc tak jakby aktualnie bierze górę nad resztą. imperator hate.
ciekawe, że coś złego motywuje do zmian na lepsze. zaiste.
czuję także, że powoli mi przechodzi, większość zmienia się w obojętność z wybuchami agresji.
chciałbym żeby było tak jak niedawno, ale wszyscy wiemy że to nigdy się nie wydarzy. co się stało to się
i dobrze, zmiana wyjdzie mi na zdrowie.
myślałem że mam mniej niż kiedyś, lecz nadal sporo.
okazało się że nie mam prawie nic.
i dalej nie wiem jak o tym myśleć. próbuję rozumieć, podejść obiektywnie. tylko jak to zrobić, skoro jestem stroną w 'sporze' a nie obserwatorem?
może w końcu czas zareagować tak, jak naprawdę czuję.
nowe oblicze motywacji: nienawiść. w zasadzie nienawiść to bardzo mała część emocji, jednak dawno jej nie odczuwałem, więc tak jakby aktualnie bierze górę nad resztą. imperator hate.
ciekawe, że coś złego motywuje do zmian na lepsze. zaiste.
czuję także, że powoli mi przechodzi, większość zmienia się w obojętność z wybuchami agresji.
chciałbym żeby było tak jak niedawno, ale wszyscy wiemy że to nigdy się nie wydarzy. co się stało to się
i dobrze, zmiana wyjdzie mi na zdrowie.
ejmen
10
internet jest. hura! byłby dużo wcześniej gdybym nie posłuchał.
bitches be bitchin'
tegoroczna jesień jest dla mnie gorąca i rekordowa.
samą końcówką października paradowałem po północy w samej bluzie, w grudniu natomiast zdarzało mi się spać przy otwartym oknie.
nigdy, podkreślam nigdy, nie było jeszcze tak ciepło.
a poza tym, i czarnym piątkiem jakoś leci (swoją drogą chyba najgorsze mikołajki ever).
na koncertach byłem dwóch XD
cała góra barwinków i fair weather friends. i na jesień chyba będzie musiało wystarczyć. kabona sama przeobrażała się w alkohol, szkoda tylko że po dosyć niekorzystnych stawkach.
dużo smsów do odpisania. jak żyć?
niedziela, 8 grudnia 2013
piąteczek
posypało się w piąteczek troszeczkę, oj.
ojojoj.
pytanie z dupy, odpowiedź, zatrybienie, wyjście z domu, otworzenie butelki, przejście do sklepu, skończenie butelki, kupienie kolejnych dwóch, bum, ...
w sobotę 2 butelki w pracy, więcej po pracy.
niedziela jest dziś. praca do 18. za chwilę na szybki browar. smak mnie już trochę męczy, więc pewnie tequila.
zapomnieć, zapomnieć jak najszybciej i nie rozgrzebywać.
w biurze jeszcze spoko, gorzej w domu, gdzie aktualnie nie mam neta żeby zabić czymś czas i myśli.
ojojoj.
pytanie z dupy, odpowiedź, zatrybienie, wyjście z domu, otworzenie butelki, przejście do sklepu, skończenie butelki, kupienie kolejnych dwóch, bum, ...
w sobotę 2 butelki w pracy, więcej po pracy.
niedziela jest dziś. praca do 18. za chwilę na szybki browar. smak mnie już trochę męczy, więc pewnie tequila.
zapomnieć, zapomnieć jak najszybciej i nie rozgrzebywać.
w biurze jeszcze spoko, gorzej w domu, gdzie aktualnie nie mam neta żeby zabić czymś czas i myśli.
czwartek, 5 grudnia 2013
the kings
kings of summer
kings of autumn
kings of winter
kings of leon
kings of lights
kings of fashion
kings of death
kings of the dead
kings of pain
kings of diamonds
kings of wolves
kings of oaks
the king of them all
kings of winter
love
kings of the night kings of leon
kings of lights
beautiful
kings of drugskings of fashion
kings of death
kings of the dead
people
kings of the untoldkings of pain
kings of diamonds
kings of wolves
kings of oaks
the king of them all
środa, 4 grudnia 2013
wtorek, 5 listopada 2013
środa, 23 października 2013
autumn these days
wieczór.
światła miasta, zgiełk ulicy.
ja. obok czterech mnie.
niezbyt idealna figura. ba, daleka od doskonałości.
każdy z nich myśli o czym innym.
ja z głową w górze. gonię chmury. gdzieś trzeba ją schować.
feniks schował się za horyzontem, widać już tylko końcówkę ogona.
zanikają barwy złotej polskiej.
zmieniają się w ciemno-sztucznie-pomarańczowe odcienie.
także zjawiskowe.
czerwone pasy. nieco migoczące.
na przemian z ostro rażącymi.
halogeny sławy, żółcie dobrobytu, neony końca.
czerwone drobinki.
kilka na drzewie, kilka na podkoszulku, cała gromada pod nosem, na ustach i brodzie.
światło.
co raz bliżej.
zewsząd.
poniedziałek, 14 października 2013
....
one thing that is clear:
it's all down hill from here.
the loveline in your hand, cleverly disguised
all the promises of stone, crumble in the night
all the promises of stone, crumble in the night
most of what you see my dear
is worth
letting
go
because...
because...
not everything that goes around
comes back around
you know?
you know?
holding on too long
is just the fear of what to show
because...
because...
not everything that goes around
comes back around
you know
you know
one thing that is clear:
it's all
it's all
down hill
from
here.
niedziela, 22 września 2013
dfq
dzień dobry.
poproszę bana na sklepy odzieżowe i alkoholowe.
dożywotni? oh dziękuję i pozdrawiam.
w zamian poprosiłbym o wejście do sklepu z mózgiem.
oh, nie można?
cóż...
a ma pan makaron?
poproszę bana na sklepy odzieżowe i alkoholowe.
dożywotni? oh dziękuję i pozdrawiam.
w zamian poprosiłbym o wejście do sklepu z mózgiem.
oh, nie można?
cóż...
a ma pan makaron?
sobota, 21 września 2013
09
ostatnio faza lekko obrazkowa.
z rozmyślań miejskich: kto obija mordy żulom? sami siebie napierdalają w walce o lepszą ławkę do spania? urządzają turnieje w których zwycięzca bierze wszystko? drechy? policja?
mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowiem.
ja natomiast swój plan na starość wprowadzam już od kilku dni - 'relakszę' się przed południem w bąbelkach z emerytami. zaklepuję miejscówę. aquapark.
najgorsze jest to, że dziadki nie pierdolą się w tańcu i w szatni bujają się na waleta. wzrok w dół i róbmy swoje.
-------------------------------------------------------------------
przez 9 miesięcy pracy nauczyłem się kilku przydatnych rzeczy.
ale.
wiedza wiedzą, ważniejsze są poznane tysiące znaczeń słów: węgorz i pruć.
skoro juz o pracy, to tak właśnie się ostatnio stołowaliśmy.
prawie pół kilko mięsa, ser, sałata, pomidor i pieczarki z grilla. kompozycja, marynata krowy, wykonanie i konsumpcja - wszystko ja :D
dzień wcześniej były szaszłyki z kury, pieczarek i papryki.
-----------------------
siedzę, czytam książki mastertona (aktualnie aniołowie chaosu), lub gapię się w okno słuchając na korna. nowa płyta już blisko!
z rozmyślań miejskich: kto obija mordy żulom? sami siebie napierdalają w walce o lepszą ławkę do spania? urządzają turnieje w których zwycięzca bierze wszystko? drechy? policja?
mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowiem.
ja natomiast swój plan na starość wprowadzam już od kilku dni - 'relakszę' się przed południem w bąbelkach z emerytami. zaklepuję miejscówę. aquapark.
najgorsze jest to, że dziadki nie pierdolą się w tańcu i w szatni bujają się na waleta. wzrok w dół i róbmy swoje.
-------------------------------------------------------------------
przez 9 miesięcy pracy nauczyłem się kilku przydatnych rzeczy.
ale.
wiedza wiedzą, ważniejsze są poznane tysiące znaczeń słów: węgorz i pruć.
skoro juz o pracy, to tak właśnie się ostatnio stołowaliśmy.
prawie pół kilko mięsa, ser, sałata, pomidor i pieczarki z grilla. kompozycja, marynata krowy, wykonanie i konsumpcja - wszystko ja :D
dzień wcześniej były szaszłyki z kury, pieczarek i papryki.
-----------------------
siedzę, czytam książki mastertona (aktualnie aniołowie chaosu), lub gapię się w okno słuchając na korna. nowa płyta już blisko!
środa, 11 września 2013
wilderness
jakie to piękne.
wczoraj byłem w domu, gdy innym dopiero odjeżdżał autobus.
dziś, po piwie i zielonym, jestem jak trzeźwy i bez fazy o tej samej na biskupinie.
przeprowadziłem się. aktualnie są plusy, wkrótce może pojawić się ich więcej.
myślenie != działanie
holy mountain
wczoraj byłem w domu, gdy innym dopiero odjeżdżał autobus.
dziś, po piwie i zielonym, jestem jak trzeźwy i bez fazy o tej samej na biskupinie.
przeprowadziłem się. aktualnie są plusy, wkrótce może pojawić się ich więcej.
myślenie != działanie
holy mountain
środa, 21 sierpnia 2013
no light, no light
tak chciałbym poleżeć.
zielona trawa.
wsłuchać się w ziemię, poczuć jej zapach.
móc zasnąć, odpłynąć.
leżałem tak wczoraj.
na łóżku.
brudny i spocony.
coś przypomina mi że żyję. prawie odleciałem. 'czekam' na kolejny.
----------------------------
ogłoszenie ogłoszeniem, psychosocial walczący.
---------------------------------------------------
po coke'owy trans trwa. florence i biffy z głośników.
violent.
violent as fuck.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
środa, 31 lipca 2013
07
i po lipcu.
miesiąc ten był piękny, działo się całkiem sporo.
wiele wspomnień, wiele przemyśleń, wiele do napisania.
mam wielką nadzieję, że uda mi się przemycić tu dużą część.
miesiąc ten był piękny, działo się całkiem sporo.
wiele wspomnień, wiele przemyśleń, wiele do napisania.
mam wielką nadzieję, że uda mi się przemycić tu dużą część.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











