Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

super

man of steel



[ kryptoński design łączy pomysły z "matriksa" i "prometeusza", a melanż ruchomej kamery i cyfrowych efektów kojarzy się ze "star trekami" abramsa. zaskakująco niewiele tu barokowego rozmachu, z jakim wiążemy snydera. najbliżej "człowiekowi ze stali" do "okopowych" scen "sucker punch": tonacja jest szaro-bura, kamera dostaje drgawek, a mimo to wszystko jest czytelne. 
ten szczegół różni snydera od michaela baya, który stawia efektowność ponad efektywność i dla którego dobry wybuch jest wartością samą w sobie. reżyser "człowieka ze stali" tymczasem skupia się na opowiadaniu, dbając o przejrzystość nawet wtedy, gdy zniszczenia osiągają apokaliptyczny wymiar. 

szczególnie udana jest bijatyka supermana z faorą i jej pomagierem na ulicach smalville. wreszcie czuć w kinie skalę potęgi supermana: impet jego uderzeń, szybkość jego lotu.


ostatni syn kryptona jest w filmie tak poważny, że nawet bieliznę schował pod spodnie. dlatego indywidualny odbiór filmu będzie w dużej mierze uzależniony od tego, czy jest się w stanie zaakceptować ten posępny ton. dyskusji nie będzie jednak w innej kwestii – "człowiek ze stali" to bezapelacyjnie widowisko pierwszej klasy. ]

[recenzja]


też miałem pelerynę, tylko czarną.
latałem po podwórku jak wariat.

szaro-buro, posępnie, dynamika scen walki (zwłaszcza wśród drapaczy).
film polecam.
bardzo.


a tak na mniej serio:


śmiałem się w głos przed monitorem.
the power of dubstep.
heheszki.

niedziela, 17 marca 2013

nie o muzyce

a o kinie. w kwietniu.

otóż - wybieram się. dziękuję za uwagę :p


a tak szerzej: mam zamiar wybrać się do nowych horyzontów na "holy motors" i "post tenebras lux". oba z cylku - powroty: nowohoryzontowe filmy.

holy motors
najbardziej ekstrawagancki film ostatniego festiwalu w cannes. groteskowy, szalony, pełen dynamiki. balansuje na granicy dyscypliny i kompletnej nieprzewidywalności, pomiędzy horrorem a melodramatem, rodzinną psychodramą a komedią. jego bohater, monsieur oscar od świtu do zmierzchu wciela się w różne role: jest przemysłowcem, zabójcą, żebrakiem, potworem, członkiem rodziny. stacza erotyczną walkę w wirtualnym świecie gwiezdnych wojen, uprowadza evę mendes, romansuje na dachu wieżowca z kylie minogue i do ostatniej minuty nie pozwala nikomu wyznaczyć granicy, dzielącej fikcję od rzeczywistości.

dafuq


post tenebras lux
nagrodzony na ostatnim festiwalu w cannes za reżyserię, najnowszy film mistrza meksykańskiego kina carlosa reygadasa. historia młodego małżeństwa z klasy średniej, mieszkającego z dwójką dzieci i psami w domu na wsi. rodzina przeżywa swoje mniejsze i większe dramaty, próbując wejść w relację z otaczającym światem, a także przetrwać w konfrontacji z własnymi lękami i mrocznymi tęsknotami. w filmie dominują ujęcia oparte na emocjach, obrazy w nieprzeciętny sposób celebrujące zwyczajność, nadające jej metafizyczne znaczenie. niezwykłe kino atmosfery.


miałem także zamiar pójść na coś z cyklu "kino solo". w jedynym pasującym mi terminie grają "once" który widziałem już na dkf'ie w moim rodzinnym mieście kilka lat temu, w dodatku za dwa razy niższą cenę. widać bycie singlem jest trendy i można trzepać na tym dolary.


no i chętnie poszedłbym na "żyła sobie baba" w dcf'owym dkf'ie, ale niestety pracuję.

a na koniec: bardzo możliwe, że pojawię się na 4. lgbt film festival 2013. ciekawe, ciekawe.


piątek, 2 listopada 2012

episode 7


jak już pewnie wszyscy wiedzą, kilka dni temu disney kupił lucasfilm. poszło na to zaledwie 4 mld $, ale jest to mało ważne. najważniejsze jest to:
w 2015 roku zobaczymy 7 część sagi, która będzie zarazem pierwszą częścią nowej trylogii. kolejne części mają pojawiać się co 2-3 lata. scenariusz epizodu 7 jest już gotowy i konsultowano go z georgem lucasem.

coś co wydawało się niemożliwe, staje się realne. bardzo się cieszę z tego powodu, zamierzam na każdy z nich pójść do kina przynajmniej raz.


poniedziałek, 29 października 2012

co za dzień, dni.

- 25 października odbyły się na ulicy śrubowej dni otwarte giganta sceny audio - dolby. poszedłem tam z minimalną nadzieją na jakąś ofertę pracy związaną z dźwiękiem. po serii ciekawych prezentacji i wykładzie, moje marzenia został rozwiane. szukają programistów. programiści, wszędzie tylko oni. bywa i tak.
zobaczyłem/posłuchałem przynajmniej kilka fajnych rzeczy (np. telewizor 3d bez okularów). spotkałem kilku znajomych, był bufet, zrobiło się prawie imprezowo.

- w dniach 19-25 października w kinie helios nowe horyzonty odbywał się 1 festiwal kina koreańskiego. całkowicie inna kultura, coś nowego i jakiś pociąg do azji. chciałem iść, ale terminy i gotówka nie sprzyjały.
- od prawie miesiąca dorabiam sobie w pewnej 'restauracji'. wieczorami. niby żadna praca nie hańbi, ale jednak trochę wstyd i generalnie lipa. na szczęście tylko 3/4 etatu i na życie starcza. w międzyczasie staram się znaleźć coś normalnego na dzień. jedynym plusem tej pseudo pracy jest załoga - zaskakująco przyjazna i ogarnięta.

- miałem fazę na rap. jay-z, potem the throne, a teraz nowa (genialna) płyta lao che. polecam serdecznie. przede mną 3 koncerty: kamp! i coma w eterze oraz rockowe coś tam w hali stulecia (hey, czesław, ira, luxy i inni). mam nadzieję, że uda się pójść na wszystko. środek miesiąca to również premiery nowych płyt grup deftones i hey. po przesłuchaniu trzech piosenek z 'koi no yokan' wiem, że krążek ten pozamiata i zniszczy wszystko.
czekam z zapartym tchem.

- na mieszkaniu dziwnie. okazuje się, że 20 latka potrafi być nieprzewidywalna i niestabilna psychicznie. może to po prostu definicja 20 latki. jej brat też ma problemy, więc może to rodzinne. a ja kupiłem sobie kadzidełka. 3 rodzaje, bo na hali targowej mają super tanie (1,50 pln). spodobało mi się i tak sobie kadzę.

- poprzednia notka to mix oddziaływania wyżej wymienionych piosenek, dymu sandałowo-cynamonowego i browarów. też się trochę dziwiłem gdy czytałem ją dzień później, bo takich dziwactw chyba jeszcze nie pisałem :p

- jesień była piękna, mgła także. teraz czas na równie piękną, ponurą jesień - z elementami strachu i chwilą zadumy.